Skoro niezliczone istoty nadal cierpią w samsarze, pragnienie samodzielnego opuszczenia jej może wydawać się egoistyczne. Czy człowiek dążący do oświecenia nie pozostawia w niej swojej rodziny, przyjaciół i wszystkich potrzebujących pomocy? W buddyzmie mahajany osiągnięcie stanu buddy nie oznacza jednak odwrócenia się od innych, lecz przezwyciężenie ograniczeń, które nie pozwalają nam skutecznie im pomagać.
Dlaczego nie zawsze potrafimy dobrze pomagać?
Sama dobra intencja nie wystarcza, aby nasze działanie rzeczywiście przyniosło komuś pożytek. Możemy szczerze pragnąć dobra drugiego człowieka, a jednocześnie nie rozumieć jego sytuacji. Niewłaściwa rada może pogłębić problem, a pomoc przynosząca chwilową ulgę może z czasem stać się przyczyną większego cierpienia.
Nasze możliwości ograniczają również brak wiedzy, czasu, sił i środków. Sami podlegamy przy tym pragnieniom, gniewowi i niewiedzy. Czasami chętniej pomagamy osobom, które lubimy, oczekujemy wdzięczności albo próbujemy narzucić innym własne wyobrażenie o tym, co powinno uczynić ich szczęśliwymi.
Nie oznacza to, że działania zwykłego człowieka są bezwartościowe. Swoimi działaniami jak najbardziej możemy uratować komuś zdrowie, zapewnić potrzebne wsparcie czy poprawić jego warunki życia.
Czy należy zaczekać z pomaganiem do oświecenia?
Dążenie do buddostwa nie usprawiedliwia obojętności wobec cierpienia, które widzimy obecnie. Sześć doskonałości pokazuje, że już teraz powinniśmy dawać od siebie, dotrzymywać słowa, cierpliwie znosić trudności, podejmować wysiłek, uspokajać umysł i rozwijać mądrość.
Działania te rzeczywiście pomagają innym, a zarazem tworzą dobre przyczyny, których rezultaty sami będziemy później odczuwać. Podejmując je, zauważamy jednak również własne ograniczenia. Nawet przy najlepszych zamiarach brakuje nam doskonałej wiedzy, bezstronnego współczucia i zdolności przewidzenia wszystkich następstw naszego działania.
Buddyzm nie stawia więc przed nami wyboru: albo pomagamy obecnie, albo dążymy do oświecenia. Już teraz robimy to, co znajduje się w granicach naszych możliwości, a jednocześnie zmierzamy ku stanowi, w którym nasza pomoc nie będzie zniekształcana przez niewiedzę i bonnō.
Dlaczego budda może pomagać skuteczniej?
Budda posiada mądrość pozwalającą właściwie rozpoznać położenie istot, przyczyny ich cierpienia oraz naukę odpowiadającą ich możliwościom. Jego współczucie nie zależy od pokrewieństwa, osobistej sympatii ani oczekiwanej wdzięczności.
Nie oznacza to, że budda może dowolnie usunąć cudzą karmę albo zmusić kogokolwiek do oświecenia. Może jednak stwarzać potrzebne warunki, przekazywać odpowiednią naukę i prowadzić istoty w sposób dostosowany do ich położenia.
Właśnie dlatego bodhisattwa dąży do buddostwa. Nie chodzi jedynie o zakończenie własnego cierpienia, ale o zdobycie mądrości i zdolności potrzebnych do prowadzenia innych ku wyzwoleniu.
Czy opuszczając samsarę, zostawiamy innych?
Osiągnięcie oświecenia nie oznacza zamknięcia się w wiecznym szczęściu i zapomnienia o istotach pozostających w samsarze. W buddyzmie mahajany buddostwo jest stanem pełnej mądrości i współczucia, a działanie dla dobra innych stanowi jego naturalny wyraz.
W Jōdo Shinshū mówi się o dwóch kierunkach działania Pierwotnego Ślubowania:
- 往相 (ōsō) – droga prowadząca ku odrodzeniu w Krainie Amidy i osiągnięciu buddostwa;
- 還相 (gensō) – powrót do światów samsary w celu prowadzenia innych istot ku oświeceniu.
Nie są to dwie konkurencyjne drogi. Najpierw człowiek opuszcza samsarę i osiąga stan buddy, a następnie powraca do cierpiących istot, nie podlegając już niewiedzy ani karmicznemu błądzeniu.
Nie pozostawia więc swojej rodziny i przyjaciół na zawsze. Dopiero jako budda uzyskuje zdolność niesienia im pomocy, której nie posiadał jako zwykły człowiek ograniczony własnymi bonnō.
Oświecenie dla dobra wszystkich istot
Dążenie do oświecenia byłoby egoistyczne, gdyby buddostwo oznaczało prywatną nagrodę i wieczną ucieczkę od cierpienia innych. Nie tak rozumie je jednak buddyzm mahajany.
Zwykły człowiek pomaga na miarę swoich obecnych możliwości. Nie powinien rezygnować z dobrego postępowania tylko dlatego, że jego wiedza i współczucie nie są jeszcze doskonałe. Jednocześnie rozumie, że dopóki sam podlega niewiedzy, nie potrafi doprowadzić innych do całkowitego wyzwolenia.
Nie opuszcza zatem samsary po to, aby zostawić cierpiące istoty za sobą. Osiąga oświecenie, aby móc do nich powrócić jako budda i pomagać im bez ograniczeń wynikających z własnej niewiedzy.
