18 grudnia 2017 roku pociąg Amtrak Cascades wykoleił się na wiadukcie w stanie Waszyngton. Kilka wagonów spadło na biegnącą poniżej autostradę. To tylko jeden z wielu przykładów katastrof, w których jedno tragiczne zdarzenie dotyka jednocześnie wielu osób. Podobnie jak podczas trzęsień ziemi, powodzi, wojen czy epidemii. Skoro prawo karmy mówi, że każdy doświadcza konsekwencji tylko własnych działań, to jak rozumieć sytuacje, w których wielu ludzi doświadcza wspólnego nieszczęścia?
一切法は因縁生なり (Issai hō wa innen shō nari)
Wszystkie zjawiska powstają z połączenia przyczyn i warunkówLaṅkāvatāra Sūtra
Sama przyczyna nie określa jeszcze, jaki dokładnie skutek nastąpi. Ziarno w zależności od warunków może wykiełkować, obumrzeć albo zgnić. Rezultat pojawia się więc zawsze poprzez spotkanie przyczyny z konkretnymi warunkami.

Buddyzm odnosi tę zasadę również do ludzkich działań. Nasze czyny, słowa i myśli tworzą przyczyny, które z czasem przynoszą określone skutki. Nie oznacza to jednak, że każdy rezultat da się wyjaśnić jednym konkretnym czynem ani że zawsze pojawia się on natychmiast.
Czy karma to system kar i nagród?
Jednym z najczęstszych błędnych wyobrażeń o karmie jest utrwalony w popkulturze obraz „kosmicznej sprawiedliwości”. Według niego dobre uczynki zostają nagrodzone, złe ukarane, a świat w jakiś sposób dba o to, by każdy ostatecznie otrzymał to, na co zasłużył.
Buddyjskie rozumienie karmy jest inne. Nie istnieje sędzia, który przydziela człowiekowi cierpienie za wcześniejsze przewinienia ani nagradza go za dobre zachowanie. Skutek nie jest moralnym wyrokiem, tylko po prostu konsekwencją naszych działań. Jeśli dotkniemy gorącego garnka gołymi rękami, to się oparzymy. Garnek nas nie osądza i nie wymierza nam kary. Po prostu doświadczamy skutków konkretnego działania w określonych warunkach.
Prawo karmy nie oznacza, że osoba, którą spotkało nieszczęście, sobie na nie zasłużyła. Intencją tej nauki nie jest osądzanie cudzej przeszłości ani usprawiedliwianie obojętności wobec cierpienia innych istot, tylko skłonienie nas do refleksji nad naszymi własnymi działaniami i wpływem, jaki mają na doświadczane przez nas skutki.
Wspólne warunki, różne skutki
Wróćmy więc do wypadku pociągu. Bezpośrednią przyczyną katastrofy była nadmierna prędkość, do której doprowadziły błędy człowieka oraz zaniedbania organizacyjne i techniczne. Dla pasażerów całe zdarzenie stało się jednak wspólnym warunkiem, w którym ujawniły się odmienne skutki.
Wszyscy znajdowali się w tym samym pociągu, ale nie wszyscy doświadczyli tego samego. Jedni wyszli bez poważniejszych obrażeń, inni zostali ranni, a jeszcze inni stracili życie. Nie oznacza to, że ofiary zostały ukarane. Pokazuje jedynie, że chociaż wiele osób uczestniczy w tym samym zdarzeniu, dla każdej z nich jest ono częścią innego ciągu przyczyn i prowadzi do innego skutku.
Czy zatem zbiorowa tragedia przeczy prawu karmy?
Nie przeczy. To, że wiele osób uczestniczy w tym samym zdarzeniu, nie oznacza, że doświadczają one jednego wspólnego skutku karmicznego. Katastrofa jest wspólnym wydarzeniem i może stać się warunkiem dla wielu osób, ale dla każdej z nich pozostaje częścią innego ciągu przyczyn i prowadzi do innego rezultatu.
Prawo karmy nie mówi, że działania innych ludzi nie mają na nas wpływu. Cudze decyzje, błędy i zaniedbania mogą tworzyć warunki, w których doświadczamy określonych skutków. Warunki te nie są jednak czymś całkowicie niezależnym od naszej karmy. To, że znaleźliśmy się właśnie w tym miejscu, w tym czasie i zetknęliśmy się z takim zdarzeniem, również wynika z naszego własnego ciągu przyczyn i skutków.
Wypadek pociągu był więc wspólnym warunkiem dla wielu osób, ale samo spotkanie z tym warunkiem oraz rezultat, którego każda z nich doświadczyła, nie były wspólną karmą. Dla każdej osoby stanowiły część jej własnego ciągu karmicznego.
