Mimo rozwoju nauki nadal nie znamy odpowiedzi na wiele podstawowych pytań, między innymi o to, co dzieje się z nami po śmierci. Czy buddyzm wymaga przyjęcia takich nieweryfikowalnych nauk na wiarę, czy prowadzi do innego rodzaju poznania?
Co robimy, kiedy czegoś nie wiemy?
Brak pewnej odpowiedzi nie oznacza, że możemy uniknąć przyjęcia jakiegokolwiek stanowiska. Jeśli nie wiemy, co dzieje się po śmierci, możemy przypuszczać, że nasze istnienie się kończy, że jest w jakiś sposób kontynuowane albo po prostu pozostawić to pytanie otwarte. Każde z tych stanowisk wpływa jednak na sposób, w jaki rozumiemy obecne życie.
Podobnie działa nauka. Kiedy dane zjawisko nie zostało jeszcze dokładnie poznane, badacze tworzą możliwe wyjaśnienia, porównują je z dostępnymi obserwacjami i próbują je podważyć. Hipotezy nie uznaje się od razu za pewną prawdę, ale też nie odrzuca się jej tylko dlatego, że nie można jej natychmiast udowodnić.
W buddyzmie również spotykamy nauki, których na początku nie potrafimy samodzielnie potwierdzić. Możemy ich wysłuchać i potraktować je jako możliwe wyjaśnienie rzeczywistości. Nie musimy od razu ogłaszać ich prawdą, ale jeśli odrzucimy je przed zrozumieniem i sprawdzeniem, nie dowiemy się, dokąd prowadzą.
Czy buddyzm stoi w sprzeczności ze współczesną nauką?
Niektóre nauki Buddy mogły wydawać się dawnym ludziom trudne do przyjęcia. Mówił on o niezliczonych światach oraz o działaniu umysłu, którego sami zwykle nie dostrzegamy. Jego uczniowie nie dysponowali narzędziami pozwalającymi badać odległy kosmos ani obserwować procesy zachodzące poza świadomym myśleniem.
Dzisiaj wiemy, że Ziemia jest tylko jedną z ogromnej liczby planet. Psychologia i badania mózgu pokazują również, że znaczna część procesów wpływających na nasze decyzje, emocje i sposób postrzegania zachodzi poza świadomą uwagą. Nie oznacza to, że współczesna nauka udowodniła buddyjską kosmologię albo potwierdziła buddyjski opis świadomości. Pokazuje jednak, że granice naszego bezpośredniego doświadczenia nie wyznaczają granic rzeczywistości.
Czy buddyzm wymaga ślepej wiary?
Buddyzm nie wymaga uznania wszystkich jego nauk za prawdziwe tylko dlatego, że przekazał je Budda albo powtarza je nauczyciel. Człowiek, który dopiero spotyka daną naukę, może mieć wątpliwości, a wręcz na pewno będzie je miał. Nie powinien udawać przed sobą, że jest przekonany do czegoś, jeśli tak nie jest.
Nie oznacza to jednak, że każdą naukę należy od razu przyjąć albo odrzucić na podstawie pierwszego wrażenia. Potrzebna jest gotowość do słuchania, rozważenia całego wyjaśnienia i sprawdzenia, czy odpowiada ono temu, co dostrzegamy we własnym życiu. Na początku wystarczy więc otwartość na możliwość, że Budda opisał rzeczywistość, której jeszcze w pełni nie znamy.
Takie podejście różni się zarówno od ślepej wiary, jak i od odrzucenia nauki przed jej poznaniem. Nie każe uważać przypuszczenia za pewnik, ale pozwala rozpocząć drogę prowadzącą od wątpliwości do osobistego poznania.
Poznanie przez praktykę
Na początku możemy traktować nauki Buddy jedynie jako możliwe wyjaśnienie rzeczywistości. Słuchając ich i odnosząc je do własnego życia, zaczynamy jednak dostrzegać opisywane przez nie zależności. Widzimy działanie pragnień, gniewu i niewiedzy, nietrwałość rzeczy oraz skutki własnych myśli, słów i czynów.
Nie wszystko można w ten sposób sprawdzić od razu. Obserwacja własnego życia pozwala jednak przekonać się, czy nauka trafnie opisuje to, czego już doświadczamy. Dzięki temu początkowa otwartość może stopniowo zmieniać się w zrozumienie.
Ostatecznym celem buddyzmu nie jest jednak samo zgromadzenie przekonujących argumentów. Nauka ma doprowadzić człowieka do bezpośredniego poznania, przy którym nie musi już wierzyć w prawdę cudzych słów, ponieważ sam uzyskuje pewność tego, do czego one prowadziły.
Niezachwiana pewność
W Jōdo Shinshū taka pewność nazywana jest 金剛心 (kongōshin) – umysłem niezachwianym jak diament. Nie jest to silna wiara, którą człowiek podtrzymuje wysiłkiem ani przekonanie, którego broni mimo pojawiających się wątpliwości. Wątpliwość nie zostaje stłumiona, tylko całkowicie rozwiązana.
Niezachwiany charakter tego poznania przedstawia się za pomocą celowo skrajnych przykładów. Nie zmieniłoby się ono, nawet gdyby wybitni uczeni przedstawiali przeciwne argumenty, Māra próbowała wzbudzić zwątpienie, istoty niebiańskie zapewniały, że prawda wygląda inaczej, a nawet sam Budda temu zaprzeczył.
Nie chodzi tutaj o upór ani zamknięcie się na cudze słowa. Uparty człowiek odrzuca wątpliwości, ponieważ boi się utraty swojego poglądu. Kongōshin nie jest już poglądem wybranym spośród wielu możliwości. Człowiek nie próbuje przekonać samego siebie, że nauka jest prawdziwa, ponieważ nie pozostała w nim niepewność, którą musiałby zagłuszać wiarą.
