Karma nie zaczyna się w chwili narodzin

Już od chwili narodzin doświadczamy określonych skutków. Jedni rodzą się zdrowi, w kochającej rodzinie, otoczeni troską i opieką. Inni od pierwszych chwil zmagają się z chorobą, niepełnosprawnością, trudnymi warunkami życia albo przemocą.

Niezależnie od tego, czy sami doświadczamy takiej sytuacji, czy tylko jesteśmy jej świadkami, trudno uciec od pytania: skoro sami tworzymy przyczyny skutków, których później doświadczamy, to skąd bierze się cierpienie obecne już od narodzin?


Nasze istnienie nie ogranicza się do obecnego życia

W buddyzmie nasze istnienie nie ogranicza się do jednego życia. Obecne narodziny nie oznaczają więc rozpoczęcia wszystkiego od zera. Są kolejnym etapem ciągu, w którym wcześniejsze działania przynoszą skutki, a obecne działania tworzą przyczyny przyszłych doświadczeń.

Prawo karmy obejmuje zatem przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nie przestaje działać wraz ze śmiercią ani nie zaczyna działać dopiero w chwili narodzin. Obecne życie jest jednocześnie rezultatem wcześniejszych przyczyn i miejscem tworzenia przyczyn dalszych skutków.

W buddyzmie ten ciąg nie ma dającego się wskazać pierwszego początku. Nie znaczy to jednak, że musi trwać bez końca: wyzwolenie oznacza ustanie przyczyn podtrzymujących dalsze odradzanie. Samsara, czyli wędrówka istot w cyklu narodzin i śmierci, jest więc opisywana jako bez początku, ale możliwa do zakończenia.

Co zachowuje ciągłość?

Buddyzm nie naucza, że po śmierci do kolejnego życia przechodzą niezmienna dusza, ciało czy pełen zbiór wspomnień. Ciągłość zachowuje natomiast proces przyczyn i skutków. Działania, skłonności i stany umysłu powstałe wcześniej tworzą warunki dla dalszego istnienia.

Można to dostrzec już w obrębie jednego życia. Dorosły nie jest dokładnie tym samym, kim był jako dziecko. Zmieniły się jego ciało, wiedza, sposób myślenia i osobowość. Nie jest jednak również kimś całkowicie niezwiązanym z tamtym dzieckiem. Dzisiejsza osoba powstała w ciągłości jego doświadczeń, działań i nawyków.

Podobnie kolejne istnienie nie jest ani dokładnie tą samą istotą, ani istotą całkowicie niezależną. Łączy je ciągłość przyczynowa: wcześniejsze działania stają się warunkami tego, co powstaje później.

Skąd więc cierpienie od chwili narodzin?

Jeżeli narodziny nie rozpoczynają od zera ciągu przyczyn i skutków, to cierpienie obecne od pierwszych chwil życia nie musi mieć swojej przyczyny wyłącznie w działaniach podjętych po narodzinach. Z perspektywy buddyjskiej obecne życie jest dalszym ciągiem wcześniejszego procesu, a warunki, w których się rodzimy, należą do skutków przyczyn powstałych wcześniej.

Nie oznacza to jednak, że dziecko jest winne swojemu cierpieniu albo że na nie zasłużyło. Karma nie jest karą, a samo istnienie przyczyny nie jest moralnym osądem. Nie znamy też pełnego ciągu przyczyn prowadzących do sytuacji konkretnej osoby, dlatego nauka o karmie nie daje podstaw do osądzania jej przeszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *